Logo - Łask i Kolumna - Portal miasta Łasku i Kolumny

Artykuły - Historia

Jak w Łasku handlowano 500 lat temu
[Dodano 13.05.2007 - 12:05 przez fabjan7] [Wyśw.: 4893] [Koment.: 0]
Po założeniu miasta, w 1424 roku, niezbędnym warunkiem szybkiego rozwoju miejscowości i ożywienia życia gospodarczego okolicznych wsi, było zorganizowanie w Łasku cotygodniowych targów oraz uzyskanie królewskiego zezwolenia na jarmarki.
Jarmarki i targi

Władysław Jagiełło zezwolił na nie w poniedziałki oraz coroczny jarmark 4 października.
Król, Aleksander Jagiellończyk, przychylając się do próśb Kanclerza Wielkiego Koronnego - Jana Łaskiego - i jego brata, Wojskiego Sieradzkiego - Jarosława Łaskiego - nadał miastu w 1507 roku, przywilej organizowania jeszcze jednego jarmarku. Zmieniono terminy jarmarków. Odtąd miały się odbywać 2 lipca i 9 września.
W celu zachęcenia obcych kupców do uczestniczenia w łaskich jarmarkach, przywilej Aleksandra uprawniał zrzeszenia kupieckie, przewoźników i pośredników do wykładania w Łasku swoich towarów, sprzedawania ich i kupowania. W ten sposób Łask uzyskał taki sam status targowy, jakim cieszyły się inne miasta na prawie średzkim. Podczas targów obowiązywać miał pokój. Kto go naruszył, był surowo karany przez straż miejską, specjalnie na ten czas wyznaczoną, pilnującą bezpieczeństwa handlujących.
Kupcy przybywali chętnie na jarmarki, ponieważ drogi publiczne otoczone były „mirem” lub „ręką pańską", to znaczy: specjalną ochroną i opieką monarszą. Kto ośmielił się kupca napaść i, co gorsze, zabić, ponosił najsurowszą karę, jak za zabicie rycerza.

Pierwsza burda jarmarczna

Oczywiście, burd nie dało się uniknąć. W 1692 roku zjechało się na kwietniowy jarmark wielu ludzi. Ulice i rynek były zapchane, a karczmy pełne. Przybyła też na zakupy szlachcianka Elżbieta Bojszewska ze Swendziejewic z synem Aleksandrem i służbą.
Gdy Aleksander wychodził, wraz z matką, z domu mieszczanina Aleksego Czapskiego, napadli na nich słudzy właściciela miasta - Stanisława Wierzbowskiego - z szablami, berdyszami i kijami. Wyrwali Bojszewskiemu szablę, połamali na kawałki pochwę, a samego poranili i pobili, pozostawiając wpół żywego na ziemi. Matce, broniącej syna, rozcięli lewą rękę od łokcia do dłoni, zranili policzek i porozrywali suknię wierzchnią koloru goździkowego. W czasie tumultu, konie Bojszewskiego spłoszyły się i ciągnąc wóz popędziły przed siebie. Rzeczy, pozostawione na wozie, o wartości 60 złotych, poginęły. Prócz tego zabrano pobitemu pieczęć srebrną, 20 złotych w gotówce, konia o wartości 400 złotych, siodło za 30 złotych i szablę wartą 3 złote.
Jan Bojszowski, protestując w sądzie przeciw napaści na żonę i syna, oskarżył o udział w niej szlachcica Adama Zdzienieckiego oraz mieszczan łaskich i sługi Wierzbowskiego: Pawła Karczmarza, Matyszka Pisarka zwanego skrobideska, pachołka Andrzeja, forysia Pawełka, hajduka Subinka, woźniców Urbana i Szymona, Pawła Czapkę, Bolkowskiego zwanego Wierzchleckim, Kazimierza Tomisławskiego, ekonoma z Janowic Jana Smolińskiego, kredensarza Wolskiego, Wojciecha Woźnicę, burmistrza Franciszka Klembrzyńskiego, braci: Jana i Grzegorza Rudeckich, Wawrzyńca Pilarczyka, Macieja Kucharskiego, Stanisława Surka, sukiennika Marcina Wróbla, Stanisława Kotlarza, Wojciecha Skoreckiego, Staniszka, Ewalda i innych.
Żeby aresztować winnych, przybył do Łasku sam Sieradzki Woźny Generalny. Wierzbowski nie stawiał sprzeciwu. Burmistrza Klembrzyńskiego oskarżono o to, że podczas zajścia nakazał bić w dzwon na ratuszu, czym stworzył jeszcze większy zamęt, a sam wołał do młodego Bojszewskiego: „Gniewasz ty się na mnie, czy nie gniewasz? Jeżeli się gniewasz, ja cię zabiję, jam w wojsku i przy dworze służył, tyś świnie w domu pasał!”.

Rozwój miasta po pożarze

Po wielkim pożarze w 1523 roku, żaden z budynków w mieście nie ocalał. Straty były ogromne. Aby ratować pogorzelców Jan, Hieronim i Stanisław Łascy, poprosili o pomoc króla, Zygmunta Starego. Ten, przychylił się do prośby, uwalniając miasto od wszelkich podatków przez 15 lat.
W 1528 roku ponownie poproszono króla o wsparcie. I tym razem, Zygmunt Stary, przychylił się do prośby, ustanawiając trzeci jarmark dla ożywienia ruchu handlowego w mieście i zdobycia w ten sposób pieniędzy na przyspieszenie odbudowy spalonego Łasku.
Odtąd jarmarki miały się odbywać 30 marca, 8 maja i 9 października.
Prawie sto lat później król, Zygmunt III, przyznał miastu prawo do jeszcze jednego jarmarku. Teraz były więc cztery: 6 lutego, 1 kwietnia, 2 lipca i 6 grudnia. Niezależnie od nich ustanowiono dodatkowo całotygodniowy jarmark na bydło, owce, trzodę chlewną oraz inne zwierzęta oraz ptactwo domowe. Łask stał się więc znacznym ośrodkiem handlowym.
W 1820 roku burmistrz, Orłożeński, pisał w sprawozdaniu, że w mieście odbywają się cotygodniowe targi oraz 10 jarmarków rocznie.
Grzegorz Zdziewojski opisał łaskie jarmarki z lat 1615-35. Z jego opisów wiemy, że było wtedy w mieście niesłychanie gwarno i ludno. Panował ożywiony ruch, zwłaszcza na dorocznych jarmarkach, na które zjeżdżały tłumy z okolicznych wsi, miasteczek oraz szlacheckich dworów. Nie brakowało cudzoziemców: Niemców, Greków, Węgrów, Ormian, Francuzów, Hiszpanów.
Ogromna obfitość towarów, nawet z egzotycznych krajów arabskich, zalegała w kramach i sklepach. Kto miał pieniądze, mógł nabyć zwoje tkanin jedwabnych, barwnych szat wełnianych, różne gatunki win węgierskich, reńskich, miód pitny i likwory.
W przepełnionych karczmach raczono się miejscowym piwem, czasami szlachetniejszym „piątkowskim” i okowitą, czyli gorzałką.
W obiegu, prócz pieniędzy polskich były także zagraniczne: pruskie, brunszwickie, austriackie, indyjskie, hiszpańskie, niderlandzkie, rosyjskie i inne.

Ceny

Warto wiedzieć, jak kształtowały się ówczesne ceny. W 1854 roku za korzec żyta trzeba było zapłacić 24 grosze, jęczmienia 1 złoty, grochu – 2.18 złotego, pszenicy – 54 grosze, owsa – 20 groszy, kaszy – 4 złote, za wóz siana – 2 złote, słomy – 1 złoty. Wieprz karmny kosztował 10 złotych, klacz dorodna – 30 złotych, wół – 20 złotych, jałowica – 10 złotych, cielę – 2 złote, prosię – 12 groszy, gęś- 15 groszy, kura – 7 groszy, ćwierć mięsa wołowego – 2 złote, ćwierć mięsa pokrowego – 4 złote, kwarta masła – 10 groszy, krajanka sera – 3 grosze, garniec soli- 16 groszy, kwarta oleju – 10 groszy, korzec siemienia na olej – 2 złote, beczka piwa – 3 złote.
A oto ceny przypraw korzennych z 1602 roku: cytryny wielkie świeże, 1 sztuka – 3 grosze, pomarańcza – 1 grosz, cukru kamień – 10 złotych, migdałów kamień – 7 złotych, gałek muszkatołowych funt – 2 złote, funt fig – 5 groszy, wosku kamień – 12 złotych, szafranu funt – 10 złotych, imbiru kamień – 6 złotych, cynamonu przedniego funt – 1 złoty, muszkatowego kwiatu funt – 3 złote.

Rzemiosło

W Łasku rzemieślnicy odgrywali ważną rolę. Rekrutowali się przeważnie z ludności miejscowej, ale nie brakło ich też z innych okolic. Na sytuacji rzemiosła w niekorzystny sposób zaważyło stanowisko szlachty.
Już w XV wieku ingerowała ona w sprawy wewnętrzne cechów, w produkcję rzemieślniczą i wymianę towarową. Dominowały w niej niebezpieczne tendencje do całkowitego zlikwidowania cechów i choć nie uległy likwidacji, to decyzje podstawowe, jak ustalanie miar i wag oraz cen towarów oddano w kompetencje starostów, wojewodów i innych urzędników szlacheckich. Ci zaś, popierali interesy swojej klasy, a nie producentów.
W połowie XVI wieku mieszczanie uzyskali pewien wpływ na swój los, ale decyzje i tak podejmowali szlacheccy przedstawiciele: wojewodowie i ich zastępcy często ustalający ceny towarów poniżej ich rzeczywistej wartości.

Polityka szlachty

Polityka gospodarcza szlachty w inny jeszcze sposób godziła w rodzime interesy rzemieślników. Otóż, importowała towary zagraniczne, konkurencyjne dla polskich wyrobów, wywalczywszy na sejmach ulgi oraz zwolnienia z opłat celnych i innych.
Zjawiskiem znacznie poważniejszym, hamującym rozwój polskiego rzemiosła, a nawet decydującym o jego stopniowym upadku, stało się postępujące ubożenie ludności wiejskiej. Biedota nie była w stanie nabywać wytwarzanych w mieście towarów.
Pogorszenie sytuacji materialnej chłopstwa oraz upadek rzemiosła i miast, widoczny wyraźnie w drugiej połowie XVII wieku, nie dotykał szlachty, bogacącej się na zyskownym handlu zbożem.
Handlowali również właściciele Łasku. W regestrze komory celnej we Włocławku zanotowano, że w 1573 roku, Wojewoda Sieradzki – Stanisław Łaski – eksportował 35 łasztów; w 1568 wojewoda - Olbracht Łaski – 330 i w 1569 roku, 400 łasztów zboża.
W 1568 roku, Olbracht Łaski importował z zagranicy wiele zbytkownych towarów: 3 szkuty wina reńskiego, neapolitańskie jedwabne pończoszki, koszule jedwabne szyte złotem, guziki kryształowe z rubinami, kołdry aksamitne ze złotogłowiem, koronki, cienkie serwety, uprząż, broń, namioty, wzorzyste delie z aksamitu rysiami podszyte, skóry niedźwiedzie, instrumenty muzyczne i wiele innych. Za samo wino reńskie zapłacił Łaski 5.400 złotych.
W 1584 roku prowadził Olbracht do Łasku 100 beczek wina węgierskiego, płacąc 1.600 złotych, po 16 złotych za beczkę.

Jan Fabisiak

Objaśnienia niektórych wyrazów:
Jarmark - z niemieckiego "Jahrmarkt", duży targ doroczny
Korzec – 52 – 54 litry
Kamień – 32 funty (13 – 14 kg)
Funt – 30 – 40 dkg
Łaszta – obj. 2.900 – 4000 litrów
Szkuta – mały statek rzeczny wiosłowo-żaglowy
Delia – wierzchni ubiór męski podbity futrem, długi, z szerokimi nie zszytymi rękawami i dużym futrzanym kołnierzem.

» Powrót


Komentarze [0]:

Brak komentarzy

Dodaj komentarz:

Aby dodać komentarz, musisz być zalogowany.

Strona główna | Aktualności | Drażliwe tematy | Galeria Foto | Historia | Kultura | Porady kulinarne | Porady medyczne | Przegląd prasy | Sport | Wideo | Wywiady | Łascy twórcy | A.P.A.J.T.E. | Humor | Linki | Kontakt

Odwiedziło nas 323260 internautów od 5 maja 2007

Kufersklep.pl - vintage, secondhand, odzież | Serwer Diablo 2 | Samex - krajarki, noże pionowe, noże tarczowe, noże taśmowe, noże krojcze, stoły krojcze, lagowarki, odkrawacze