| [Dodano 13.09.2008 - 23:07 przez fabjan7] [Wyśw.: 1367] [Koment.: 0] | |
| Polska to śmieszne państewko, którego populacja składa się z naiwniaków i politycznych samobójców. Tak przynajmniej uważa znany amerykański politolog. | |
OpEdNews jest jednym z najbardziej opiniotwórczych serwisów blogersko-publicystycznych w USA. Dziennie odwiedza go 600 tys. użytkowników. Kilka dni temu na łamach OpEdNews nowojorski politolog David Michael Green wyraził swoje zdanie na temat wyborczej strategii demokratów. Uznał ją za kompletnie chybioną i przyrównał do działań typowych politycznych samobójców – to znaczy Polaków. Green użył przy tym malowniczej metafory zaczerpniętej z kultowego serialu "Star Trek":
Ona [Polska] jest jak bezimienna aktorka w czerwonej koszulce, która ląduje na planecie razem z Kirkiem, Scottym i innymi głównymi bohaterami. Jest tam tylko z jednego powodu. Wiadomo, że ma być rozszarpana przez jakiegoś lokalnego potwora.
Dla Polaka to może niezbyt jasne sformułowanie, lecz Amerykanin świetnie zrozumie o co chodzi. Polacy to tło, frajerzy, którzy giną, gdy inni przeżywają. Green rozwija swoją myśl dalej przy pomocy bardziej klasycznych przykładów:
Jeśli jesteś Polską, można oczekiwać od ciebie dwóch rzeczy: albo zostaniesz rozbity przez swoich znacznie silniejszych sąsiadów, albo będziesz okupowany, lub nawet pożarty w całości.
Amerykański politolog krótko podsumował ostatnie dwieście lat naszej historii. Czy sprawiedliwie? Niestety, nie można wrzucić USA między Niemcy i Rosję. Szkoda, sprawdzilibyśmy jakby sobie poradzili. Łatwo się wymądrzać, gdy mieszka się za oceanem i graniczy z Kanadą.
Trzeba jednak przyznać, że Green ma rację przynajmniej w jednym punkcie:
Z biegiem czasu, nawet sami Polacy nieźle przykładali do tego rękę, pomagając we własnym unicestwieniu takimi sposobami, jak liberum veto. Była to innowacja, która pozwalała dowolnemu członkowi parlamentu zamknąć jego sesję i unieważnić wszystkie uchwalone podczas obrad ustawy.
Polacy potrafili jednak przezwyciężyć wszelkie przeciwności. Przetrwaliśmy, odzyskaliśmy wolność i jesteśmy z tego dumni. Tymczasem, jak widać, dla Amerykanów nasza historia pozostaje przedmiotem drwin.
Polska kolejny raz pojawia się w amerykańskiej kampanii wyborczej. W 2004 roku Georg W. Bush wspomniał o naszym kraju podczas debaty z Johnem Kerrym. Gdy demokratyczny kandydat zarzucał prezydentowi, że poparła go tylko garstka maleńkich krajów, Bush powiedział: W zasadzie, on zapomniał o Polsce.
Niestety, ta uwaga amerykańskiego prezydenta nie pomogła naszemu krajowi. Hasło "You forgot Poland" stało się synonimem braku argumentów i kolejnym pretekstem do kpin z Polaków.
W takich chwilach widać najlepiej co Polska i Polacy znaczą dla Amerykanów. Nie jesteśmy żadnym partnerem. Jesteśmy symbolem frajerstwa.
Paweł Rybicki, przedruk z - www.pardon.pl 13.09.2008 | |
| » Powrót | |
Komentarze [0]:
Aby dodać komentarz, musisz być zalogowany.


