| [Dodano 08.02.2008 - 22:12 przez fabjan7] [Wyśw.: 1672] [Koment.: 0] | |
| Aż nie chce się wierzyć, że życie polityczne na tubylczej scenie nabrało tak szalonego tempa! Już nawet najbardziej pedantyczny obserwator nie potrafi zliczyć aferzystów uwolnionych przez ministra Ćwiąkalskiego – autora niezliczonych „naukowych” ekspertyz dla chyba wszystkich znanych gangsterów. | |
Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego inwigiluje funkcjonariuszy Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Z kolei Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego kontrolują Wojskowe Służby Informacyjne, które wprawdzie zostały zlikwidowane, ale w ich przypadku oficjalna nieobecność jest tylko wyższą formą obecności – i tak dalej. Nawet w prokuraturze jedni prokuratorzy prowadzą śledztwa przeciw drugim. Jak tak dalej pójdzie, to jedna połowa funkcjonariuszy aresztuje drugą i taki będzie finis Poloniae – niczym w „dramacie ze sfer żandarmeryjnych” Sławomira Mrożka.
Z kolei politycy a to przekomarzają się na temat jakiegoś laptopa, a to obrzucają wyzwiskami, w czym celuje zwłaszcza wicemarszałek Stefan Niesiołowski, najwyraźniej wzięty przez razwiedkę na chłopaka do pyskowania, albo wreszcie – próbują sił w tańcu na rurze i śpiewaniu kupletów w częstochowskich rymach, w ramach widowiska Reality Szopka Szoł – takim niby to żartobliwym pastiszu Big Brothera dla inteligencji pracującej.
Skąd politycy i funkcjonariusze mają na to wszystko czas? Odpowiedzi na to pytanie dostarcza informacja z „Programu prac legislacyjnych Rady Ministrów” na pierwsze półrocze 2008 roku. Zgłoszono tam 123 projekty ustaw i nowelizacji ustaw już uchwalonych. Tylko 10 spośród nich, to inicjatywy własne rządu premiera Donalda Tuska.
Reszta – a więc 113 projektów – to realizacja dyrektyw i rozporządzeń Komisji Europejskiej – czyli prawdziwego rządu.
Skoro więc całą robotę legislacyjną odwala prawdziwy rząd, to nic dziwnego, że w tej sytuacji osobliwa gromada, skrzyknięta przez Donalda Tuska, udająca Radę Ministrów, zajmuje się laptopami, maglarskimi plotkami, wyzywaniem konkurentów, no i oczywiście – kręceniem lodów, naturalnie pod nadzorem razwiedki, kontrolowanej z kolei przez gestapo i ruskich czekistów, współdziałających ze sobą w ramach strategicznego partnerstwa, zwanego inaczej paktem Ribbentrop-Mołotow.
Zupełnie jak abisyński cesarz Hajle Selasje, którego po zajęciu Abisynii przez Mussoliniego spotkał w londyńskim Hyde Parku pewien Anglik. – Jak to, to nie zajmuje się pan już Abisynią? – A po co – odparł cesarz. – Przecież zostawiłem tam włoskiego wicekróla!
Stanisław Michalkiewicz, www.michalkiewicz.pl
Dodano 8 lutego 2008 | |
| » Powrót | |
Komentarze [0]:
Aby dodać komentarz, musisz być zalogowany.


